Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Forum > Inteligentna jazda > Niechaj przeklęci będą nauczyciele polskiego i pomiot ich plugawy
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
Trias Bojownik od 28 października 2009
2018-01-28 18:15:48 Zgłoś
Wstęp - rozwinięcie - zakończenie. Ileż nam to wbijali do tępych łbów... Czy niesłusznie? Raczej nie, ale problem w tym, że bardziej się skupiano na tym, żeby jakiś wstęp w ogóle był, niż co takiego ma w nim się znajdować. Tak przynajmniej pamiętam ze swoich lekcji i takie odnoszę wrażenie, czytając nieraz artykuły w sieci (albo oglądając nagrania np. na Youtube - jeśli filmik jest przegadany, to jego struktura jest z grubsza taka sama), których autorzy wzięli sobie ten schemat za bardzo do serca.
I co widzę w tychże artykułach?
Posłużę się przykładem: Piszę sobie tekst o skutkach niedoboru witaminy X. Co zamieścić we wstępie? Mamy oczywiście artystyczną wolność, ale przykładem poprawnego wprowadzenia byłoby dla mnie krótkie omówienie funkcji owej witaminy w organizmie. Dałoby to czytelnikowi od razu zarys tego, czego może się spodziewać w zasadniczej treści - bo z funkcji witaminy można już odgadnąć skutki jej niedoboru. Pozwoliłoby to mu też naturalnie podążać za tokiem rozumowania piszącego, ułatwiłoby zrozumienie i zapamiętanie czytanej treści.
A co często mamy zamiast tego? "Witaminy pełnią bardzo ważną funkcję w naszym organizmie. Są istotnymi elementami, bez których nasze funkcjonowanie byłoby znacznie utrudnione. Ich niedobór może prowadzić do poważnych dolegliwości i chorób bla bla bla bla bla." Banały, truizmy i lanie wody. Pani od polskiego mówiła, że wstęp musi być, a że nie wiem, co w nim napisać, to walnę byle co na odwal się.
Zanudzanie czytelnika oczywistościami, wręcz obrażającymi jego inteligencję, jest niestety nagminną praktyką, przynajmniej wśród internetowych felietonistów.
Ja bym wręcz zaproponował, że jeśli nie wiemy, co napisać we wstępie, aby czytelnika zaciekawić, przyciągnąć, dać mu umysłową rozgrzewkę przed główną treścią, to po prostu nie piszmy nic. Przejdźmy od razu do sedna i nic nikomu się nie stanie. Poza nauczycielami polskiego, których mogą rozboleć zadki, ale olać ich ;)

PS. Pewnie niesprawiedliwie potraktowałem polonistów, bo to w końcu niekoniecznie ich wina, że uczniowie wbijają sobie do łbów schematy, zamiast myśleć samodzielnie. Ale cóż, clickbait muss sein.
PPS. Ocenie moderatora pozostawiam, czy mój wpis nadaje się tutaj czy do Narzekalni (albo też na śmietnik, bo co tam może wiedzieć patałach, który na koniec liceum z polskiego miał tróję z litości) ;)

--
poradnia
poradnia Superbojownik od 4 stycznia 2005
2018-01-31 16:21:59 Zgłoś
Ktoś tu ma PTSD...;-)

--
Kuba_74
Kuba_74 Superbojownik od 15 września 2006 | Burnley
2018-02-02 02:20:43 Zgłoś
:trias a nie przeceniasz trochę inteligencji przeciętnego czytelnika?
Ostatnio, na ślubie znajomych, rozmawiałem z "wziętym fotografem ślubnym", człowiekiem, który utrzymuje się z robienia zdjęć. Facet zwierza mi się z kłopotu, okazuje się, że w postprodukcji musi wywalać część zdjęć bo jest na nich czarny pasek na dole zdjęcia. Nie na wszystkich i nie zawsze takiej samej szerokości więc nie ma problemu z matrycą. Patrzę na faceta i czekam na jakieś "bazinga" albo zwykły śmiech. Mijają sekundy i minuty, facet nadal opowiada mi o tym problemie, zapuszczając się w szczegóły. Dociera do mnie, że on nie żartuje, że to prawda. Wbijam hamulec w moim temperamencie, dodatkowo wrzucam ręczny i dwutonową kotwicę, żeby nie zabić skur..na. Wymawiam się na chwilę od dalszej rozmowy i idę do Pana Młodego i pytam dyskretnie ile wydali na fotografa. Byłem mocno zdziwiony ceną (do końca łudziłem się, że wzieli go w zamian za reklamę albo jedzenie na weselu) za uslugi fotografa, który nie wie co to jest czas synchronizacji z lampą błyskową.

Jak możesz oczekiwać, że przeciętny czytelnik będzie wiedział co to jest witamina i do czego służy, jeżeli fotograf nie zna podstaw swojej pracy.

--
Maciek_Cherokee
Maciek_Cherokee Aspirant Najmłodszy Maciek_Sklerotee od 12 kwietnia 2007 | Warszawa
2018-02-04 14:27:17 Zgłoś
:kuba_74 ma rację.
Jak ja pisze instrukcję co i jak zrobić w komputerze to zawsze staram się pisać tak jakbym pisał instrukcję dla mojej babci która komputer tylko widziała.

Nigdy nie zakładaj że czytelnik ma jakieś pojęcie na dany temat bo tak nie jest.
Najlepiej w artykule stopniować przekazywaną wiedzę, na wstępie opisać rzeczone truzimy , dopiero wyraźnie oddzielić właściwą część artykułu od wstępu i w niej zawrzeć bardziej szczegółowe dane.
Podać w pierwszych linijkach sugestię że część właściwa zaczyna się od któregoś tam akapitu.

W ten sposób laik przeczyta po kolei a ktoś zaznajomiony z tematem przeskoczy dalej pomijając oczywiste oczywistości.

--
Hej, a może by tak wstawić swoje zdjęcie? To łatwe proste i szybkie. Poczujesz się bardziej jak u siebie.
oHjoeiJa Bojowniczka od 22 sierpnia 2012 | Słupsk
2018-05-24 20:53:09 Zgłoś
:trias
Wstęp jest zawsze! Tyle, że może to być "dzień dobry" i rozwijasz temat nie wnikając jak pojętny jest odbiorca. Odbiorca mało kumaty odpuści sobie twoje opracowanie, a zainteresowany poczyta dalej (i jeszcze skomentuje, co może zaowocować ciekawą dyskusją i nową wiedzą). Koniec też musi być = wystarczy kropka.

--
Forum > Inteligentna jazda > Niechaj przeklęci będą nauczyciele polskiego i pomiot ich plugawy
Aby pisać na forum zaloguj się lub zarejestruj